Archiwum kategorii ‘sopot’
Wpis niepoprawny politycznie… iChuj!
Feministki szczekają o dyskryminacji kobiet. Oferta pracy nie może zawierać “poszukuję pana do…” bo to dyskryminacja. Oferta pracy może zawierać “poszukuję pani do…” - tu dyskryminacji nie ma. Z resztą dyskryminacja jest rodzaju żeńskiego… Równouprawnienia żądają, a z przywilejów nie rezygnują, to jak to jest? Ja też bym chciał mieć przywileje inwalidzkie (np. parkowanie) nie będąc inwalidą - no przecież należy mi się! Przez drzwi panie przepuszczać należy. Bagaże z pociągu pomagać wynosić trzeba (Dzień świra mi się tu przypomina). Fakt, zdarzają się faktycznie sytuacje, gdzie kobiety są dyskryminowane i tak być nie powinno, ale wkurzają mnie feministki, które chcą więcej i więcej wykrzykując “równouprawnienie”, a o równouprawnieniu mowy tu nie ma! “Nam dajcie, nam się więcej należy!” Dość - koniec z mojej strony zastanawiania się, czy moje postępowanie kogoś dyskryminuje, koniec pomagania wnoszenia wózków do tramwaju (nie moje to dziecko, więc po co mam się wysilać?!), koniec z pobłażliwością na płaszczyźnie zawodowej (nie zrobiłaś tego co miałaś, bo miałaś “wahania emocjonalne”?!), koniec z ustępowaniem, kiedy wiem że mam rację… Koniec ze specjalnym traktowaniem ze względu na płeć! Z mojej strony pełne równouprawnienie i równe traktowanie każdego! Oczywiście dalej osoby takie jak mój Krecik będą dla mnie najważniejsze i ze wszystkimi przywilejami, ale nie będą one (przywileje) determinowane płcią - z resztą i tak nigdy nie były. Pewne osoby zawsze mają u mnie taryfę ulgową i nic tego nie zmieni…
Mniejszości narodowe i poprawność polityczna. W zasadzie nie powinienem w ogóle poruszać tego tematu, bo na pewno kogoś już tym uraziłem. Lepiej byłoby też, żebym dalej nic już nie napisał, bo urażę kolejne osoby, mniejszości, narodowości, grupy społeczne i… iChuj! Znowu przykład jak z feministkami… Wszyscy próbują udowodnić, że są baaardzo dyskryminowani. Taaakkk… wielka dyskryminacja, że w Anglii językiem urzędowym jest tylko angielski, że tydzień pracy w Europie ma pięć dni a wolne jest tradycyjnie w sobotę i niedzielę, itd. Wkurwia mnie to, że każdy chce narzucać swoje zwyczaje w obcych sobie miejscach. To tak jakby ktoś przyszedł do Twojego domu i powiedziałby, że będzie palił w salonie, bo on tak jest przyzwyczajony, a Ty go dyskryminujesz… Nawiasem mówiąc u nas w domu jest zakaz palenia w ”części mieszkalnej” i jakoś nasi goście to szanują - cóż, pewnie nie są z żadnej mniejszości narodowej, nie są też feministkami… A może po prostu są normalni!?


