Migawkowy fotoblog

Przeciętne zdjęcia, nudnawe teksty. Kolejny fotoblog jednego sezonu…

Archiwum dla lipiec 20th, 2008

Z powodu awarii hydroforu…

z 3 komentarzami

FETA 2008

 Jeszcze kilka godzin i koniec… Tym razem tylko (albo aż) dwa dni spędziłem na mieście, oglądając uliczne teatry. Podsumować mogę całą imprezę kilkoma zdjęciami moimi [KLIK] i Doroty [KLIK] oraz paroma słowami.

 Pogoda średnio dopisywała. Stojąc w kolejce na wieczorne przedstawienie już myślałem, że z powodu “awarii hydroforu” kasa będzie zwracać za bilety, ale jednak się udało obejrzeć spektakl. Isominia - z powodu deszczu musiała być jednego dnia przesunięta o jakieś 30 min, w wyniku czego spóźniliśmy się na nocny autobus do domu - następny za 1,5h. Przymusowy spacer po Gdańsku przypomniał mi jedno - to miasto po 1h w nocy zwyczajnie wymiera (jedynie kilka dyskotek jest otwartych). Swoją drogą chyba nikt w mieście nie pomyślał i nie zagadał z ZKM-em w sprawie organizacji dodatkowych autobusów wieczorem. FETA to jednak jest promocja miasta, więc Gdańsk (ZTM) mógłby “wykupić” od ZKM kilka dodatkowych kursów (pieniądze na promocję miasta być powinny).

 Koń jaki jest każdy widzi (polecam klik w powyższego linka ze zdjęciami i obczajenie miny konia - bezcenna). Wykorzystując konia w przedstawieniu można przewidzieć, że się biedactwo zestresuje i zwali kupę, co też miało miejsce. Niestety nikt z obsługi nie uprzątnął kupy i leżała ona pośród aktorów przez cały spektakl (ktoś tam chyba nawet wpadł w nią). A wystarczyło żeby ktoś z szuflą podleciał. Podobno następnego dnia (info z Internetu) sytuacja się powtórzyła, ale już ktoś po koniu posprzątał. I jeśli mi ktoś powie, że taka kupa nie przeszkadzała w odbiorze przedstawienia, to chyba nie siedział po stronie, w którą wiał wiatr… Do tego wspaniała publiczność, która mimo próśb błyskała flashami (o tym za chwilę szerzej) czy właziła na scenę (przy zwróceniu uwagi reagując oburzeniem).

 Ja sztuki nie rozumiem, chyba… ale ludzie dookoła chyba rozumieją ją jeszcze mniej… Teksty w stylu “e… to jest po hiszpańsku, to ja nie rozumiem” albo “a o co tu chodzi i po co to jest?” to norma… Sam dwa razy byłem zaczepiony przed namiotem “Camera obscura” pytaniem “co to jest”. Udzieliłem odpowiedzi, że to “zasada działania aparatu” a babka skomentowała “ale takiego starego chyba, nie cyfrówki przecież!”. Heh… Standardem było narzekanie “nie ma ławek, idziemy stąd”.

 Fotografów na potęgę. Najbardziej przyjacielscy byli tacy z plakietką “Fotofeta” - jeden z nich mnie przepchnął, a na zwróconą uwagę stwierdził, że on ma akredytację, więc ma większe prawo robić zdjęcia niż ja. Pozdrawiam pana! Druga sprawa to błyskające flashe… sam zrobiłem cztery zdjęcia z flashem i stwierdziłem, że ani nie ma to sensu, ani nie ułatwia aktorom zadania… Niestety większość osób chyba flasha wyłączyć nie potrafi. Wspaniałe widowisko TaBALADA było wręcz nie do zniesienia z powodu błyskających flashy! Dżizas kurwa ja pierdolę, poczytajcie o podstawach fotografowania (jak się pierdolnie flashem na full power, to nie zarejestruje się klimatu, który tworzony jest przez światła na scenie) i podstawach dobrych manier. Ja rozumiem, każdy chciał mieć fajne zdjęcie, ale ja mam z tego spektaklu kilka poprawnych zdjęć, a nawet nie pomyślałem o flashu w tej sytuacji (tam było mnóstwo światła). Gdyby jeszcze tymi flashami błyskali jedynie fotoamatorzy z kompaktami… ale to same lustra były!

 Na koniec dobre słowo… Bizzarium - świetne rekwizyty, niezły pojazd, fantastyczna muzyka… TaBALADA - czad! IGLO Babok - oryginalne… byłby niezły film, jakby sobie to iglo postawili gdzieś na rogu ulicy w Wejherowie ;) O Camera obscura już pisałem… punkt obowiązkowy każdego fotoamatora :)

Written by xnb

2008/07/20 at 21:00